Nawigacja

Leon Knabit OSB, Łukasz Wojtusik - Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko

Leon Knabit OSB, Łukasz Wojtusik - "Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko". Wydawnictwo Benedyktynów, Tyniec, 2016

Od paru lat regularnie staram się bywać na Targach Wydawców Katolickich, które odbywają się w Arkadach Kubickiego w Warszawie. Ponieważ interesują mnie zagadnienia z zakresu filozofii, teologii, religii, staram się bywać w takich miejscach, albowiem zawsze można wypatrzeć coś ciekawego, a czasami któreś z wydawnictw pozwoli sobie na obniżenie cen książek. W tym roku nie było za bogato, zarówno jeśli chodzi o moją kieszeń, jak i ilość wystawców, których oferta wydawnicza mnie interesuje, a z kolei ci, którzy byli, albo nie zabrali ze sobą książek, które chciałem nabyć, albo mieli ceny przekraczające moje finansowe możliwości. Na szczęście nie wyszedłem z pustymi rękami, bo udało mi się nabyć jedną z książek, które nabyć planowałem (świetna seria, wydawana przez Teologię Polityczną), dwie książki filozoficzne w antykwariacie i… książkę, o której istnieniu nie wiedziałem, ale którą – najpewniej – kiedyś bym nabył. A ponieważ zobaczyłem, że podpisuje ją sam jej współautor, nie mogłem się powstrzymać i nie poprosić o autograf. Albowiem cenię sobie ojca Leona od kiedy pierwszych raz go usłyszałem, zobaczyłem i przeczytałem jego książki. Cenię go sobie, bo pokazuje twarz Kościoła, jakiej mi bardzo często brakuje. Pokazuje również, że można żyć “po staremu” (ojciec Leon jest benedyktynem, żyjącym w tynieckim klasztorze), a jednocześnie być na wskroś nowoczesnym (być osobą medialną, korzystać ze zdobyczy cywilizacji), udowadnia, że te dwa światy wcale się nie wykluczają. Siła spokoju, doświadczenie, inteligencja, humor, dystans do wszystkiego, ze sobą samym włącznie to właśnie atuty, których brakuje nie tylko ludziom duchownym, ale nam, tak zwanym zwyczajnym ludziom.

Nowa książka, zatytułowana “Dusza z ciała wyleciała” jest zapisem rozmów, jakie z ojcem Knabitem przeprowadził pan Łukasz Wojtusik. A głównym tematem dwunastu rozmów jest śmierć. Temat zatem ani łatwy, ani przyjemny, ale taki, z którym każdy z nas, wcześniej czy później będzie musiał się zmierzyć. I to zarówno jeśli chodzi o śmierć kogoś z naszych bliskich, jak i wreszcie nas samych. Rozmowy dotyczą zatem tego, czym jest śmierć (do końca nie wiadomo), co jest po śmierci (nie wiadomo), czy można się do niej przygotować (czy się w ogóle da przygotować?!). Poruszane są sprawy śmierci osób starszych i dzieci, kwestie samobójstwa i zabójstwa, śmierci sprawiedliwej i niesprawiedliwej.

Pytań padło bardzo wiele, od takich, czy należy dzieciom pokazywać zmarłe osoby, czy towarzyszyć innym w umieraniu, czy można oswoić się ze śmiercią (i w jakim stopniu), po pytania bardziej osobiste, jak przygotowania do śmierci w klasztorze, własnej śmierci, czy wreszcie, jak to jest być starym. Największym atutem ojca Leona jest umiejętność szczerego odpowiadania, że po prostu “nie wie”, że może się domyślać, że jako osoba duchowna, wierząca dzięki wierze tworzy sobie obraz śmierci i życia po śmierci. Przy czym zastrzega, że to wiara, a nie pewność. Bo tej ostatniej nie jesteśmy w stanie zyskać.

A do tego jeszcze to nieocenione poczucie humoru, wspomniany dystans do siebie i świata, rzucanie ciekawymi przekleństwami (“niech to szlag pobożny trafi”) oraz licznymi dowcipami powodują, że nie tylko czyta się te rozmowy niezwykle łatwo i szybko, to jeszcze ich fragmenty odkładają się w głowie, by stać się podstawą do własnych, dalszych rozważań już przez nas samych.

Zachęcam gorąco do sięgnięcia zarówno po tę, jak i wszystkie wcześniejsze książki ojca Leona. Bo nie prezentują one tylko jedynej słusznej zasady, nie wyznaczają jedynej słusznej drogi, którą należy podążać, lecz dają pewne wskazówki, pokazując jednocześnie, że można żyć swoimi zasadami i że warto nimi żyć, ale z zastrzeżeniem, że nie należy ich narzucać innym. Bo każdy z nas wybiera swoją drogę życia samodzielnie, a słuchanie mądrych, doświadczonych ludzi może nam tylko pomóc w doborze celu, środków, sposobów. Reszta zależy od nas, bo wszak ostatnie słowo i ostatni oddech należą już tylko do nas.

Na zakończenie dodam, że książka jest bardzo ładnie wydana, a dodatkowego uroku dodają jej niezwykle intrygujące zdjęcia ojca Leona i tynieckiego klasztoru, których autorem jest Adam Golec.

Ray

806 czytań