Nawigacja

Karol TAUSIG - Complete Original Piano Works (2016 Acte Prealable)


Karol TAUSIG - ''Complete Original Piano Works " (2016, Acte Prealable)

01. Rèminiscences de Halka (de St. Moniuszko) – Fantaisie de Concert op.2b
02. L’Espérance – Nocturne Varié op. 3a
03. Deux Études de Concert op. 1c
04. Le Ruisseau - Étude op. 6a
05. Ungarische Zigeunerweisen
06. Impromptu op. 1a
07. Sechs Übungsstücke – „Tägliche Studien”
08. Introduction & Tarantella op. 2a
09. Rêverie op. 5a
10. Das Geisterschiff – Symphonische Ballade op. 1b



Artur Cimirro - fortepian



Wybitnych kompozytorów, którzy rozpoczęli swoją karierę muzyczną jako dzieci, historia zna wielu. Wśród nich jest ten, który przez świat (a zwłaszcza przez Polskę) został niestety właściwie zapomniany. To Karol Tausig (ur. 04.11.1841 w Warszawie), Polak, chociaż czeskiego i żydowskiego pochodzenia, kompozytor znakomity, równie dobry, o ile nie lepszy (podobno) wykonawca. Bo nie tyle kompozycjami, które na dobrą sprawę są zupełnie nieznane, ile właśnie wykonawstwem dzieł wszelakich zasłynął w historii muzyki. Aczkolwiek z przyjęciem jego muzyki i jego wykonawstwa w naszym kraju też bywało różnie, co potwierdza w bardzo ciekawym, znalezionym przeze mnie niedawno w internecie, tekście „Recepcja koncertów Karola Tausiga w Polsce” pan Robert Gawroński.

Jak przypomina w dołączonej do płyty książeczce Artur Cimirro, za sprawą swojego ojca (Aloysa Tausiga, również kompozytora), młody Karol trafił dnia pewnego do domu samego Franza Liszta, ten ostatni nie miał ochoty posłuchać gry kolejnego z licznego zapewne grona młodzieńców, ale młody Karol wbrew woli mistrza zasiadł do pianina i zagrał, i… został uczniem wielkiego Franza. Bo technikę ponoć miał Karol wyjątkową. A potem już było klasycznie: wyjazdy, problemy z utrzymaniem i zdrowiem, debiut z orkiestrą dyrygowaną przez samego Hansa von Bülowa, współpraca z Wagnerem, przyjaźń z Brahmsem, lekcje udzielane młodym. I chociaż przeżył zaledwie 30 lat (zmarł na dur brzuszny 17.07.1871, pochowany został w Berlinie) można by z jego życiorysu przygotować całkiem niezłą książkę lub scenariusz filmowy.

Niestety tak szybko, jak zyskał całkiem spore uznanie, tak szybko je stracił po swojej śmierci. Brak możliwości rejestrowania dźwięku nie pozwolił na zachowanie dla potomnych wirtuozerii gry Tausiga, na szczęście zachowały się jego (niezbyt liczne) kompozycje. I dzięki nim możemy poznać jego kunszt zarówno w sztuce kompozycji, ale też wirtuozerii wykonawczej. Bo – czego dowodzi omawiane nagranie – pisał wszak to, co potrafił zagrać. A zagrać część jego kompozycji zapewne nie było łatwo, bo w kilku przypadkach są wręcz przetechnizowane. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że muzyka powstała w okresie romantyzmu jest tylko i wyłącznie uduchowiona, to w tym przypadku przeżyje zawód, albo doświadczy zupełnie nowych wrażeń. Bo są na tej płycie utwory, które brzmią momentami jak muzyka współczesna. Owszem, mają swój romantyczny szkielet, ale to, co zostaje nadbudowane na tym szkielecie, to już zupełnie inna sprawa.

Znakomitym przykładem tego, co potrafił zrobić z owego szkieletu są otwierające album „Reminiscjencje z Halki” Stanisława Moniuszki. Powodzenia temu, kto (oprócz ludzi o wyjątkowym uchu, lub znających dobrze partyturę słynnej opery) rozpozna w tych szalonych wręcz wariacjach elementy z „Halki”. Naprawdę poważnie trzeba się wsłuchać, by uchwycić te fragmenty, które nawiązują do oryginału, by zauważyć tych kilka dźwięków zaczerpniętych z góralskiego folkloru. To utwór dla muzyków, którzy lubią i potrafią popisać się swoja techniką. Bo ona zdecydowanie góruje tu nad melodią, przy czym, bynajmniej nie jest pozbawiona melodii.

Podobnie jest zresztą w kilku innych, takich romantyczno – modernistycznych kompozycjach, jak w etiudach z opusu 1c (niesamowita lewa ręka), w ciut bardziej melodyjno – melancholijnej, a jednocześnie trudnej technicznie etiudzie „Le Ruisseau” (tu też rzuca się w uszy szaleństwo lewej ręki), czy w potężnej, momentami wręcz wagnerowskiej, plastycznej, teatralnej balladzie symfonicznej „Das Geisterschiff”.

Ale po płytę z powodzeniem mogą sięgnąć i ci, którzy uwielbiają, gdy ich uszy otulają delikatne, jesienno – melancholijne dźwięki, bo i takich dźwięków za pośrednictwem palców Artura Cimirro, dostarcza nam Karol Tausig. Bo taki jest natychmiast kojarzący się z Chopinem nokturn „L’Espérance”, końcowe części sześciu ćwiczeń (pierwsze trzy Allegro, to znów popisy techniczne), czy wreszcie piękne, delikatne „Rêverie”.

Według mnie, na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza „Ungarische Zigeunerweisen”, dzieło łączące w sobie to wszystko, co napisałem powyżej, a więc nostalgię z patosem, delikatność frazowania z popisami technicznymi najwyższych lotów. To także utwór, który raz jeszcze pokazuje niezwykłą umiejętność Tausiga wykorzystywania materiału wyjściowego (ludowego) do tworzenia niepowtarzalnych wariacji, przekształceń, do łączenia klasyki z nowoczesnością. Słucha się tego utworu, jak zresztą całej płyty z nieodmiennie otwartymi ustami. I chociaż dla osób z zewnątrz może ten obraz nie stanowi nazbyt ładnego widoku, to słuchacz nie jest w stanie opanować owego zdziwienia i zauroczenia, którego może nie najpiękniejszym przykładem są owe otwarte usta.

Na zakończenie muszę wspomnieć o tych, dzięki którym powstała ta płyta. To niezmienny w swoim postanowieniu odkrywania i przybliżania polskiej muzyki całemu światu, czyli właściciel wytwórni Acte Prealable, pan Jan A. Jarnicki oraz znakomity pianista, wirtuoz tego instrumentu (czego dowodzi tym albumem), pan Artur Cimirro - muzyk, kompozytor, recenzent i dziennikarz muzyczny, urodzony w 1982 roku w Brazylii. W swoim repertuarze ma utwory ponad 200 kompozytorów. Nas może tylko cieszyć, że znalazł się wśród nich również Karol Tausig.


Ray
49 czytań