Nawigacja

MOONLIGHT DESIRE - Just The Hits: 1981-1985 (Infamous Butcher Records)


MOONLIGHT DESIRE - ''Just The Hits: 1981-1985" (2017, Infamous Butcher Records)

01. A Criminal Mind (3:43)
02. Sunglasses At Night (2:56)
03. Out of Touch (3:17)
04. Hungry Like The Wolf (2:59)
05. Young Turks (3:51)
06. Bettie Davis Eyes (3:01)
07. Holding Back The Years (3:31)
08. Valerie (3:15)
09. Promises Promises (3:03)
10. Something About You (2:50)
11. The Power of Love (4:38)



Skład:
Trevor Ziebarth (wokal, gitara rytmiczna, bas, perkusja)
Dave Dunham (perkusja)
Marco Bressette (gitara)
Mitch Bowden (gitara, klawisze)



Wykorzystywanie popularnych w określonym czasie piosenek w celu przerobienia ich na rockową, a czasem wręcz metalową nutę, to czynność dość popularna. Przecież tego rodzaju covery brane są na warsztat przez ogromną rzeszę wykonawców. Czasami jako dodatek do dużych płat, jako wypełniacz EPek, czy wreszcie na drugą strona singli. Nieobce są nam wreszcie całe płyty, które są zbiorem utworów innych wykonawców przerobionych przez danego artystę, czy zespół.

I taką właśnie płytę nagrał kanadyjski zespół MOONLIGT DESIRE. To tak naprawdę projekt jednego człowieka, wokalisty, multiinstrumentalisty, ale też aktora - Trevora Ziebarta, współtwórcy muzyki do animowanej serii „Sons of Butcher”. Facet ma potrzebę działania na różnych frontach, postanowił zatem przygotować krążek, na którym znalazły się jego wizje znanych utworów popowych z lat osiemdziesiątych. Większość z nich znana jest każdej osobie, która słuchała radia w latach osiemdziesiątych, aczkolwiek trafiają się numery, których ja akurat nie miałem okazji słyszeć lub które uciekły zupełnie z mojej pamięci. Większość stanowią jednak albumy, których tytułów i wykonawców może i nie pamiętałem, za to muzykę jak najbardziej tak!

Album zaczyna się od ciekawej, dość ostro zagranej, ale miłej wersji utworu „A Criminal Mind” Lawrenca (Larry’ego) Gowana (Styx). Jak napisał sam Trevor, podstawę przeróbki tego utworu stanowiła koncertowa wersja tego kawałka, którą podrasowano, głównie poprzez dodanie ostrzejszych gitar w miejsce delikatniejszej partii pianina, które zdecydowanie króluje w wersji oryginalnej. Jak wyszło, oceńcie sami. Według mnie, trochę zabrakło magii, jaka tworzy się podczas słuchania oryginału w wykonaniu Styx. Warto tu jednak dodać, że sam Gowan należy do jednych z mistrzów Trevora, który nazwę swojego projektu wziął z kolejnego utworu Larry’ego Gowana, czyli właśnie „Moonlight Desire”.

Drugi na liście – „Sunglasses At Night” to utwór kanadyjskiego wokalisty Coreya Harta. Przyznaję, że mnie to nazwisko raczej niewiele mówiło, aczkolwiek posłuchałem oryginału i muszę przyznać, że facet miał całkiem fajny głos. Oczywiście grupa Trevora przerobiła popowy numer na wersję rockową, zdecydowanie przyspieszyli i podostrzyli. I słucha się całkiem dobrze.

Numer „Out Of Touch” zna zapewne każdy, kto ma ponad trzydzieści lat. Pewnie nie znamy tytułu (ja nie pamiętałem), ale melodię jednego z licznych hitów duetu Hal & Oates oczywiście znałem. Grupa starała się utrzymać klimat utworu, chwytliwą linię melodyczną, dodała jedynie ostrości. Świetnie się tego słucha zarówno w oryginale, jak i w tej wersji

„Hungry Like The Wolf” to znany przebój zespołu Duran Duran, jednego z tych zespołów, których z jakiegoś nieznanego mi powodu, nie umiałem słuchać w latach mojej młodości. Podobały mi się nieliczne ich utwory, jednak nigdy nie byłem wielkim miłośnikiem ich twórczości. Oczywiście ten numer należy do wyjątków, bo był rzeczywiście niezwykle udany. Moonlight Desire dodali mu skrzydeł, szybkości, energii. Dużą rolę odgrywa linia basu, grana przez brata Trevora - Jaya Ziebartha, który w tym numerze przyjął na siebie również rolę wokalisty.

Piąty numer to znów wielki hicior. Tym razem mistrza Roda Stewarta. Słynna opowieść o wolności i młodości „Young Turks” dostała nowego życia. Zespół Trevora dodał jej ostrości i blasku, nie zapominając o wpadającej w ucho melodii. Świetne gitary i klawisze. Bardzo udana przeróbka.

„Bette Davis Eyes” została spopularyzowana przez obdarzoną wyjątkowym głosem, i niezmiennie atrakcyjną Kim Carnes. Delikatny, ale z pazurem zaśpiewany numer przez Kim nie został nadmiernie zmieniony przez Moonligh Desire. Owszem dodano mocniejszych gitar, ale klimat nie uległ wielkiej zmianie. I dobrze

Rudowłosy Mick Hucknall i prowadzony przez niego Simply Red był jedną z wielkich gwiazd muzyki lat osiemdziesiątych. Grupa grała swoją specyficzna odmianę soul, pop, rocka, w której nie brakowało i jazzowych elementów. Nie była to wcale muzyka łatwa, ale niezwykle klimatyczna, a pod względem aranżacyjnym zawsze stała na najwyższym poziomie. Moonlight Desire postanowili zmierzyć się z jednym z wielkim hitów zespołu, zatytułowanym „Holding Back The Years”. Z pokręconego kawałka zrobili numer zdecydowanie cięższy, mocniejszy i prostszy, przez co jednak stracił na wartości.

Kłamałbym, gdybym twierdził, że znam twórczość Steve’a Winwooda, ale jego „Valerie” oczywiście słyszałem. I to niejeden raz. Świetny numer z wysokimi wypadami wokalisty uległ całkowitej, ale ciekawej przemianie. Z delikatnego numeru wyszedł udany, amerykański do bólu, szybki, rockowy numer z ciekawą solówką Marco Brassette’a.

W podobnym klimacie zrobiony został kolejny utwór – „Promises Promises”, którego oryginalnym wykonawcą był duet Naked Eyes. Elektroniczno – popowy numer dostał rockowego szwungu, oczywiście kosztem ciekawej aranżacji oryginału. Ale moc przeróbki jest zdecydowanie większa.

Przedostatniego numeru w życiu bym nie rozpoznał. Moonlight Desire przerobiło bowiem „Something About You” zespołu Level 42 tak solidnie, że ciężko rozpoznać w nim oryginał. Jest szybszy, mocniejszy, zmieniony nie do poznania. I mimo pewnych poczynionych starań, to jednak zabrakło słynnego basu Marka Kinga. A to jest niewybaczalne!

I wreszcie na finał dostajemy grungeową wręcz wersję słynnego hitu grupy Frankie Goes to Hollywood, zatytułowanego „Power Of Love”. Wersję zdecydowanie ostrzejszą, ocierającą się wręcz o metal, ale też zubożoną aranżacyjnie. Fajnie się jej słucha, bo to świetny numer. Ale ja pozostanę przy oryginale.

Dobrze, że młodzi ludzie pamiętają o starych numerach, nawet jeśli poddają je takiej, czasami dość ostrej przemianie. Młodzież ma prawo nie znać tych numerów, a dzięki takiemu krążkowi może po nie sięgnie. Może nie zachwyci jej uboższa produkcja, ale może doceni niezwykłe wykonawstwo, umiejętność tworzenia melodii, dbałość o detale aranżacyjne.

Jestem pewien, że wszyscy miłośnicy amerykańskiego rocka spokojnie mogą sięgnąć po ten krążek. Jeśli nie znają oryginałów, też nie zaszkodzi, bo ważne, że będą dobrze się bawić przy tych numerach.


Ray
77 czytań