Nawigacja

Urlop - taki sobie letni wierszyczek

Taki sobie wierszyczek napisałem chyba przed dwoma już laty. Znalazłem go niedawno i okazał się całkowicie aktualny, dlatego poddaliśmy go z Malu lekkiej redakcji i niniejszym pozwalam go sobie przedstawić...



URLOP

Wreszcie lato, jak przyjemnie i wesoło!
Dzieci krzyczą, lody kapią, słońca w bród.
Radość w sercach, piana w mózgach, hajs w portfelach...
Czas, by zmazać z życiorysu roku trud

Wszyscy pędzą więc ku morzu, nad jeziora
Część zaś w góry jakiś dziwny pociąg gna
Wszyscy pędzą, by od pędu gdzieś odpocząć
No, przesadzam, prawie wszyscy,

Bowiem ja:
Ja nie pędzę, pęd nie służy mej naturze
Ja nie zrywam się ni w góry, ni w doliny
Mnie nie ciągnie w żadne miejsca, gdzie rodacy
z tobołami ciągną całe swe rodziny

Mnie nie bawią plaże ani też chłód morza,
Od którego można dostać tylko dreszczy.
Mnie nie bawią żadne łąki ani pola,
Ani las, gdzie trzeba chronić się od kleszczy.


Ja nie lubię w stęchłych kisić się schroniskach,
Ni w hotelach dostać wszystko jak na tacy,
Kiedy zatem wszyscy jeżdżą latem,
Ja z radością rano jadę do swej pracy.

No bo po co leżeć w słońcu i się pocić,
Potem z tłumem jadać tłustą zbyt kolację,
Kiedy można sobie wsiąść do autobusu,
W którym ciągle psuje ktoś klimatyzację.

Zatem, po co pchać się w niebezpieczne góry,
Ciężki plecak na kolejny szczyt znów wnosić,
Kiedy można kulturalnie wsiąść w autobus
I też przecież przyzwoicie się w nim spocić.

Czasem słyszę, że mnie nie stać, więc dlatego
Wiodę żywot mdły i nieciekawy.
O, nieprawda, jakbym trochę przyoszczędził,
Mógłbym wybrać się gdzieś pewnie aż do Mławy.

Bez problemu mógłbym zatem dziś wyruszyć
Do Radomia albo może nawet i do Tczewa,
Tylko wciąż zadaję sobie to pytanie,
Czy podróży takiej mi właściwie trzeba?


No bo po co mi się męczyć w długiej drodze,
I pakować te walizki, torbę w pasy,
No, powiedzcie, proszę, po co mi to wszystko,
Kiedy mogę jak panisko iść do pracy.

Szósta rano, wciąż tym samym busem,
Z uśmiechniętą twarzą i bez niepokoju
Usiąść, wyjąć książkę i z radością
Podróżować aż do swego, ach… pokoju,

By z zapałem, który gna mnie już od rana,
Siąść za biurkiem, w monitorze utkwić oczy,
A gdy w korytarzu boss coś krzyknie,
Z podniecenia zadrżeć i rozkoszy.

Toż to lepsze przecie niźli być na plaży,
Gdzie żar straszny wciąż się leje z nieba,
Bo w mej pracy tak jest miło i przytulnie...
Mnie do szczęścia więcej nic już nie potrzeba.

Więc zostaję, ja tam nigdzie się nie ruszam,
A wy, moi kochani Polacy,
Jeśli chcecie, wyjeżdżajcie dziś na urlop,
A ja pójdę, jak panisko, znów do pracy.

**********
A zdjęcia pochodzą z nielicznych rodzinnych podróży. To pierwsze jest chyba z latarni morskiej w Rewalu, góry są słowackie (nie pamiętamy dokładnie, gdzie zdjęcie zostało zrobione), a park jest chyba z Oporowa.
143 czytań