Nawigacja

KAZIK & KWARTET PROFORMA - "Tata Kazika kontra Hedora" (2017 SP Records)


KAZIK & KWARTET PROFORMA - 'Tata Kazika kontra Hedora' (2017 SP Records)

01. Imtron
02. 1947
03. Ta droga była daleka
04. Ogrodnik
05. Most
06. Klub Cynicznych Egoistów
07. Kongres Nauki Polskiej
08. Starszy asystent John
09. Leonardo
10. Ay pee, Ah yee
11. Jest między nami obcość
12. Gdybym miał kogoś
13. Zmysłowa i pijana
14. Apel poległych
15. Nie dali ojce
16. Nic nie słyszę



Skład:
Kazik Staszewski (wokal)

Kwartet Proforma:
Wojciech Strzelecki (bas, kontrabas)
Przemysław Lembicz (gitara)
Piotr Lembicz (gitara)
Marcin Żmuda (instrumenty klawiszowe)
Marek Wawrzyniak (perkusja)



O tym krążku było dość głośno jeszcze zanim pojawił się w sprzedaży. Nie dziwi takie zainteresowanie, albowiem w dzisiejszych czasach tak znakomite połączenie znakomitej muzyki ze znakomitymi tekstami nie zdarza się wszak zbyt często. Do tego mieliśmy już wcześniejsze nagrania, wiadomo było zatem, czego należy się spodziewać. I według mnie owe oczekiwania spełniły się absolutnie w stu procentach. Jest to płyta podobna do dwóch krążków, zatytułowanych „Tata Kazika”, bo taka przecież być musiała, a jednocześnie inna, albowiem za warstwę muzyczną tego albumu odpowiada już sam Kazik i muzycy kwartetu. Nie są to zatem gotowe piosenki, a wiersze Stanisława Staszewskiego ubrane w muzykę, która stylistycznie odpowiadała tej zawartej na wspomnianych poprzednich krążkach.

Inność tych tekstów jest dość wyczuwalna. W bardzo wielu przypadkach nie są tak lekkie, nie poddają się tak łatwo obróbce muzycznej, a ich treść wymaga odpowiednio dobranej warstwy muzycznej, która nie zakłóci przewodniej idei, ale ją wzmocni. W mojej skromnej opinii zespół wyszedł z tego zadania obronną ręką, bo nie tylko nie zniszczył znakomitych wierszy, nie dokonał plagiatu muzyki ze wspomnianych już albumów, tylko zrobił rzecz nad wyraz znakomitą, której słucha się z zapartym tchem.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że muzycy musieli bardzo solidnie wczytać się w teksty, a potem poddali się „poważnej zabawie” dopasowywania muzyki do ich zawartości, owa zabawa polegała na sięganiu po bardzo różne style muzyczne (od tanga do… wręcz doom metalu!), na aranżowaniu ich w taki sposób, by pokazały niezwykłe umiejętności techniczne muzyków, by tworzyły odpowiednią aurę każdego wiersza, ale też, by zachowały odpowiednią prostotę, dzieki której tak niezwykle łatwo wnikają w uszy sluchacza, ale też działają w odpowiedni sposób na jego zmysły.

A wiersze pana Stanisława to kalejdoskop zdarzeń i wrażeń, to opis codzienności i marzeń, to urywki jawy i fragmenty snów, to warszawska rzeczywistość i nierzeczywistość, to miłość i śmierć, to działanie i melancholia. To wiersze zanurzone w rzeczywistości określonego czasu, w którym przyszło żyć ich autorowi i ponadczasowe, momentami wręcz filozoficzne eseje o człowieku.

Jedynym (prawie) minusem tego krążka jest jego długość. Przesłuchanie jej w całości nie tyle męczy, ile powoduje, że przestajemy śledzić warstwę tekstową, z pewnego letargu wybudzają nas tylko pojawiające się od czasu do czasu mocniejsze dźwięki. Z drugiej zaś strony, od przybytku wszak głowa nie boli, zatem płytę można (powiedziałbym raczej: należy) słuchać fragmentami. Wtedy docenimy kunszt warsztatowy i niezwykła wrażliwość autora wierszy, wtedy też docenimy kunszt kompozytorsko – wykonawszy Kazika i Kwartetu Proforma.

Zachęcam gorąco do zapoznania się z tą płytą. Do częstego obcowania z oryginalnymi wierszami przekazanymi w oryginalny sposób przez oryginalnych wykonawców.


Ray
162 czytań