Nawigacja

2017.05.19 - Warszawskie Targi Książki

2017.05.219 - Warszawskie Targi Książki, Stadion Narodowy, Warszawa

Kolejne, ósme już Warszawskie Targi Książki za nami. Chociaż odniosłem – być może mylne – wrażenie, że stoisk i odwiedzających było mniej niż przed dwoma laty (w ubiegłym roku nie udało mi się w ogóle dotrzeć), to jednak i tak liczba spacerujących, oglądających, kupujących była bardzo duża. Świadczy to jednoznacznie o tym, że książka wcale nie odchodzi (a na pewno nie tak szybko, jak się niektórym wydaje) do lamusa, że wciąż jest produktem uważanym za ważny i wartościowy. I chociaż nie znoszę tłumów, to w tym jednym przypadku gdzieś tam głęboko w środku cieszę się, że słowo pisane i drukowane niezmiennie cieszy się taką popularnością. Bo dla mnie książka (obok muzyki) jest najważniejsza. Mogę nie dojeść, nie kupić nowych butów, ale nabycie, dotknięcie, powąchanie, a wreszcie zagłębienie się w lekturę nowej książki jest jedną z największych życiowych przyjemności.

Z powodów osobistych w tegorocznych targach też nie mogłem uczestniczyć w taki sposób, w jaki bym chciał. Ominęły mnie zatem liczne spotkania z gośćmi, ominęło też sporo okazji do zebrania autografów, ale ostatecznie najważniejsze jest to, że tam byłem, widziałem, trochę porozmawiałem, że mogłem w drobnej chociaż części wziąć udział w tym niewątpliwym święcie miłośników książki.

Jak podaje organizator, w targach uczestniczyło ok. 800 wystawców z 32 krajów, z tego oczywiście większość stanowili polscy wydawcy. Szacunkowa liczba osób, które odwiedziły targi w tym roku to 75 tysięcy. Moje słowa o mniejszej ilości zwiedzających tracą niniejszym jakiekolwiek znaczenie. To ogromna liczba, która potwierdza, że czytanie wciąż jest ważne, jest modne, nie daje się wyprzeć elektronice.

Gościem honorowym targów były Niemcy. Z tej okazji wystawiono ponad 800 tytułów, wydrukowanych przez niemieckie wydawnictwa, ale też odbyły się spotkania z autorami, wśród których znalazła się noblistka Herta Müller i autorka kryminałów Charlotte Link. Bardzo żałuję, że nie dane mi było być na spotkaniu z panią Müller, bo jej specyficzna rumuńsko-niemiecka proza porusza do głębi.

Oczywiście nie zabrakło ogromnej ilości, zarówno zagranicznych, jak i przede wszystkim polskich autorów książek. I tych dopiero debiutujących, jak i tych, których dzieła cieszą się ogromną popularnością od lat. Kiedy spacerowałem po koronie Stadionu Narodowego, co jakiś czas napotykałem na dłuższe kolejki po autografy. Okazało się, że największe grono chętnych do otrzymania podpisu stanowili miłośnicy kryminałów. To fenomen naszych obecnych czasów. Pamiętam, że kiedyś stało się (w moim przypadku akurat raczej nie stało, dlatego nie mam autografów licznych pisarzy, których uwielbiam, a do których nie chciało mi się stać w kolejkach) do pisarzy i poetów, którzy pisali „rzeczy trudniejsze”, dzisiaj największą popularnością cieszą się „kryminaliści” (to takie nasze domowe określenie autorów kryminałów…). Z jednej strony to trochę smuci, z drugiej zaś strony trzeba się cieszyć, że tak liczne jest grono czytelników tego rodzaju literatury. Kto wie, może kiedyś sięgną do tytułów trudniejszych. Zresztą w dobrym kryminale też można sporo przemycić spraw ważnych, a że pośrednio, w określonej formie, to już nie ma znaczenia.

Jak wspomniałem, ja nie nastawiałem się na zbieranie autografów już z tego faktu, że mogłem uczestniczyć w targach przez krótki czas. Ale i tak staliśmy się posiadaczami czterech podpisów: pana Bohdana Butenki, którego Kwapiszona uwielbiałem w latach młodości, a później tym uwielbieniem zaraziłem synów; pana Jacka Cygana, który po paru latach przerwy wydał właśnie kolejny tomik poezji (przy okazji dziękuję za miłe słowa) oraz pana Jarosława Grzędowicza, którego „Panem Lodowego Ogrodu” zaraziła mnie małżonka (dlatego to właśnie jej zadedykowany został autograf). Wreszcie wspólnie z Leo otrzymaliśmy podpis pana Mikołaja Spionka, który zadebiutował właśnie komiksem „Wounded. 1. Skradzione lata” i z którym odbyliśmy też krótką, ale bardzo miłą rozmowę.

Oczywiście nie obyło się bez kilku zakupów (znów były dość spore obniżki, co z punktu widzenia klienta jest niezwykle ważne), mam zatem nadzieję, że o kilku nabytych książkach wkrótce napiszę na tych łamach.

Ray

298 czytań