Nawigacja

Sławomir Grzymek i Pijani - Piosenki (nie)popularne


Sławomir Grzymek i Pijani - Piosenki (nie)popularne (2017 Warner Music Poland)

01. Mieniąca się czerwień
02. Miejskie zaułki
03. Na Pańskiej
04. Presja czasu
05. Piosenka Kazka Ważniaka
06. Golem zawodowiec
07. Taki kiedyś Szyba był
08. Wacek Szklarz
09. Szmery bajery
10. Roman Bieruń
11. Bez przenośni
12. Anita c’est la vie
13. Jak mam zacząć


Skład:
Sławomir Grzymek (wokal)
Marek Garbacki (gitara)
Dawid Klimkowski (bas, klawisze)
Karol Nabożny (perkusja)


Ponieważ nie mam zwyczaju oglądać programów, których oficjalnym zadaniem jest promowanie tych, którzy coś potrafią (w tym grać i spiewać), dlatego większość nazwisk, które od czasu do czasu okupują media wszelakie, stanowią dla mnie wielką niewiadomą. Ale od czasu do czasu i do mnie docierają pewne informacje, a czasami nawet – i tak było w tym przypadku – muzyka stworzona przez jednego z uczestników jednego z tego typu konkursów. Jak się okazuje, w konkursowe szranki stają nie tylko żądni sukcesu młodzi ludzie, ale też już dojrzali mężczyźni, którzy mogą pochwalić się już całkiem sporym dorobkiem i to w różnych dziedzinach. Należy do nich właśnie Sławomir Grzymek, który ma na swoim koncie m.in. działalność kompozytorską (w tym filmową), poetycką, aktorską i realizatora dźwięku. Czasy mamy takie, jakie mamy, dlatego w pełni rozumiem potrzebę pojawiania się wszędzie, gdzie się da. Bo przecież nie ma innej ścieżki wypromowania swojej twórczości.

Pan Sławomir przygotował sporo kompozycji, napisał teksty, zebrał zespół, w którego skład weszli: Marek Garbacki, Dawid Klimkowski i Karol Nabożny i z tymi muzykami nagrał płytę. Od razu napiszę, że płytę, która może przypaść do gustu bardzo szerokiemu kręgowi odbiorców, o ile oczywiście zaakceptują dwa dość wyraźne elementy. Pierwszy z nich to głos i maniera śpiewu wokalisty. Pan Sławomir posiada bowiem głos określany często mianem „pijackiego”, zatem dość solidnie zachrypnięty. Do tego jeszcze ma manierę specyficznego, knajpianego (ciut waitsowskiego) śpiewania. Element drugi to sama muzyka, która – podobnie jak warunki głosowe wokalisty – również zawiera w sobie sporo knajpianej atmosfery. Wszystkie kompozycje utrzymane są w klimacie specyficznego, (jak się okazuje) rzeszowskiego folkloru, który podkreślany jest specyficznymi tekstami, utrzymanymi w podobnej folklorystyczno – knajpianej konwencji.

Na myśl przychodzi natychmiast Grzesiuk i Wielanek, Muniek i Szwagierkolaska. Ale te porównania mają sens wyłącznie w sferze wykorzystania pewnego stereotypu, zarówno w muzyce, jak i tekstach (knajpy, popijawy, bijatyki, szemrane towarzystwo, specyficznie rozumiane miłości), albowiem kolosalna różnica istnieje w przypadku aranżacji i sposobu gry przez muzyków grupy. Albowiem płyta, mimo ostrego, dominującego głosu wokalisty, nie ma w sobie za grosz zadziorności, chropowatości, buńczuczności. Muzyka jest niezwykle delikatna i niezwykle delikatnie podana. Aranże oszczędne, dość proste, ale przez to nadzwyczajne. Melodie niezwykle łatwo wpadają w ucho, kołyszą, wprowadzają pewien rodzaj melancholii, ale bynajmniej nie nudzą. Chociaż na krążku znalazło się aż trzynaście utworów, to nawet przez chwilę nie ma człowiek ochoty przestac słuchać, a wręcz przeciwnie. Chce się poznać kolejną, przekazaną niezwykle sugestywnie historię, ubraną w piękne, otulające słuchacza dźwięki.

Ja jestem pod wielkim wrażeniem tego manewru. Nie wiem, czy był celowy, czy przypadkowy. Ważne, że zadziałał. Jestem pewien, że zagrana w bardziej klasyczny sposób, ta płyta nie zrobiłaby na mnie takiego wrażenia, jakie zrobiła z racji takich kompozycji, takiej aranżacji i takiego wykonania. Zachęcam gorąco za poznania się z poruszającymi historyjkami szemranej rzeszowskiej społeczności, przekazanych w niezwykły sposób przez Sławomira Grzymka i Pijanych.


Ray
271 czytań