Nawigacja

Ostatnie artykuły































INSTYTUT SŁOWACKI/ WARSZAWA

Rudeboy/ Bielsko-Biała


- 02.06.2017 - Backfliping Dog, Six-Score
- 03.06.2017 - Rap&Roll Festival
- 05.06.2017 - Moka Only
- 09.06.2017 - Shvpes
- 10.06.2017 - Helroth, Radogost, Runika, River of Time
- 12.06.2017 - Void Inn, Skandal
- 16.06.2017 - Pro8l3m, Włodi
- 19.06.2017 - Sepultura
- 22.06.2017 - Afu-Ra
- 23.06.2017 - BB Froggers, Paranoica, Borderline, Demeted
- 30.06.2017 - Booze & Glory




- 01.07.2017 - Nuclear, Conflicted, Nuclear Holocaust, Consumer

- 22.07.2017 - Walk + Czad Party

- 28.07.2017 - Animus Mortis

- 29.07.2017 - Skapearda & Kompromitacja

Nawigacja

John Irving - "Aleja Tajemnic"

John Irving – "Aleja Tajemnic" (Avenue Of Mysteries), tłum. Magdalena Moltzan – Małkowska.

Prószyński i S-ka, Warszawa, 2016


John Iving należy do grona moich ulubionych pisarzy od wielu, wielu lat, a dokładnie od czasu, gdy zauroczyłem się wyjątkowym „Światem według Garpa”. Amerykański pisarz, jako jeden z nielicznych, potrafi z niezwykłą umiejętnością łączyć literaturę wysokich lotów z literaturą popularną, dzięki czemu bardzo dobrze bawię się czytając jego książki, a jednocześnie nie tylko nie mam uczucia marnowania czasu, ale też zazwyczaj zmuszają mnie do przemyśleń nad kondycją ludzką. Bo właśnie ta kwestia jest według mnie najważniejszym tematem jego książek. W każdej z nich, śledząc losy jednego, czy też kilku bohaterów, jednocześnie zmuszani jesteśmy do zastanawiania się nad światem, którym rządzi człowiek, zastanawiamy się, czy to najmądrzejsze z pozoru zwierzę, rzeczywiście jest najmądrzejsze, skoro od zarania dziejów nie potrafi ułożyć ludzkiego życia tak, by (przepraszam za użycie tego hasła, ale w tym wypadku wydaje się bardzo na miejscu) „ludziom się żyło dostatniej”.

Właściwie w każdym opowiadaniu i w każdej powieści Irving pokazuje cżłowieka innego od innych, który zmaga się z innymi, który najczęściej ma problemy z dostowaniem się do innych lub też inni nie mogą zrozumieć, ale też i nie chcą zaakceptować jego inności. Bardzo często owe inności nie są wcale tak wyraźne i oczywiste, jak mogłoby się zdawać, ale przez sam fakt nawet lekkiego odstawania od wzorca (oczywiście panującego w określonym miejscu i czasie) obdarzone takową innością osoby muszą liczyć się z mniej lub bardziej poważnymi problemami. Tych kwestii nie zabrakło oczywiście w najnowszej książce autora, która w niecały rok od wydania jej tłumaczenia w Polsce trafiła wreszcie w moje ręce. I chociaż w moim prywatnym rankingu nie przebiła kilku innych tytułów Irvinga, tym niemniej zasługuje na jej przeczytanie.

Bohaterem „Alei Tajemnic” jest Juan Diego Guerrero, autor poczytnych książek, inwalida (ciężarówka najechała mu na stopę), który niemal całą swoją młodość spędził (wraz z czytającą w myślach innych osób siostrą Lupe) na wysypisku śmieci. Chociaż do czternastego roku życia wegetował w skrajnej biedzie, wychowywany przez szefa wysypiska, dzięki niewiadomego pochodzenia zdolnościom (jego matka była sprzątaczką i prostytutką) nauczył się czytać w kilku językach. Dzięki splotowi wielu czynników (w tym głównie znajomości z jezuitami oraz znalezieniu przybranych rodziców – pary homoseksualistów) wyrwał się z zaklętego kręgu, opuścił Meksyk, kształcił się w USA, a wreszcie stał się znanym pisarzem. Ponieważ nie mogę zdradzać szczegółów, napiszę tylko, że zanim stał się tym, kim się stał, był świadkiem kilku intrygujących zdarzeń, które w znaczący sposób go ukształtowały.

Narracja prowadzona jest dwutorowo, teraźniejszość – podróż Juana Diego na Filipiny – przeplatana jest jego wspomnieniami z przeszłości. Towarzyszymy bohaterowi w podróży, spotkaniu z jego byłym uczniem, doznaniach erotycznych, których przyczyną są dwie kobiety – widma, a jednocześnie powoli poznajemy historię jego życia, ze szczególnym uzwględnieniem wydarzeń związanych z przeprowadzką do ośrodka jezuickiego, a potem do cyrku. Poznajemy ludzi, którzy opiekowali się autorem, pomogli mu przetrwać i wejść w dorosłość.

Jak zwykle w powieściach Irvinga, nie brakuje problemów, które pochłaniają bohaterów książki, a które sami również niejednokrotnie musimy rozstrzygać. Tematów do rozważań jest bez liku, od moralnych (prostytucja, homoseksualizm), społecznych (ubóstwo, inność, obcość, homoseksualizm), polityczno - gospodarczych (ubóstwo wielu, bogactwo nielicznych), społeczno – historyczno – religijnych (wpływ jezuitów na kształt państwowości i religijności w Ameryce Łacińskiej), po pytania z serii „wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą”, w tym wypadku sprawa dotyczy ważności i wielkości Matki Bożej z Guadelupe nad Najświętszą Panienką.

Powieść, mimo jej ponad pięciuset stron, czyta się niezwykle szybko, bo język Irvinga (w znakomitym tłumaczeniu), mimo poruszania wielu trudnych, życiowych kwestii, jest niezwykle żywy. Zerwanie z linearnością, niepewność, czy wszystko, co czytamy jest opisem rzeczywistości, czy też imaginacji bohatera powoduje, że czyta się książkę z wielkim zaangażowaniem, z niecierpliwością czeka na każde kolejne zdarzenie, żeby dociec, co się wydarzyło i dlaczego się wydarzyło. A jednocześnie od początku do samego końca czuć, że musi zdarzyć się coś strasznego, mimo śledzenia licznych obyczajowo – erotycznych zdarzeń, tak naprawdę czeka się na coś, co musi się zdarzyć…

Ray

107 czytań